Dlaczego Polska, największa ofiara II wojny światowej, stale musi walczyć o swoje dobre imię?

rheunuische post klTo pytanie zadają sobie Polacy za każdym razem, kiedy Polska jest szkalowana i atakowana zarówno przez siły zewnętrzne, jak i wewnętrzną piątą kolumnę. Nasz kraj był największą ofiarą II wojny światowej, a mimo tego chce się z nas zrobić sprawców tego konfliktu i będącego jego wynikiem ludobójstwa. Obecnie nasz kraj broni się przed nachodźcami z Białorusi używanymi przez Władimira Putina w wojnie hybrydowej przeciwko Polsce, a usiłuje się z nas robić bezdusznych ludzi, którzy nie pomagają uchodźcom. W części mediów w eter nie idzie prawda o broniących się przed atakującymi ciemnoskórymi przybyszami strażnikach granicznych, ale fikcyjna narracja, że to Straż Graniczna rzekomo nęka biedne kobiety z dziećmi. Agnieszka Holland nie zrobiła filmu o ofiarnej pomocy, jakiej Polacy udzielili uchodźcom z targanej wojną Ukrainy, tylko o tzw. uchodźcach z Białorusi, którzy żadnymi uchodźcami nie są, za to są agresywnymi najeźdźcami sterowanymi z Kremla via Mińsk. Taki natłok kłamstw na temat Polski naprawdę daje do myślenia.

Zatem dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi na to pytanie nie odnajdziemy ani w naukach politycznych, ani socjologii, ani nawet psychologii. Powód jest bardzo prosty – te nauki już wiele lat temu wzięły rozwód z Bogiem, a co za tym idzie – i z rozumem. Można zatem próbować jeszcze z filozofią, chociaż i ta w większości zeświecczała i gnana duchem źle rozumianego postępu postanowiła przekształcić się w ideologię. Mamy zatem problem, którego rozwiązanie w obecnych warunkach wcale nie będzie proste. Zauważmy jednak kilka faktów, które nam wskażą pewną prawidłowość, a mianowicie, że wszyscy atakujący mają ze sobą coś wspólnego – bardzo konkretną duchowość, zgodnie z którą bardziej skłonni są do budowania na antywartościach świata Antychrysta niż na wartościach normalności opartej o Boży ład tak pięknie ujęty w Księdze Rodzaju.

Po pierwsze są to osoby stosujące neomarksistowski kod kulturowy, chociaż powinnam raczej powiedzieć neomarksistowski kod antykultury, w którym nie istnieje prawda jako zgodność osądu z rzeczywistością. W tym systemie prawda jest rzeczą względną, zależną od potrzeb danej chwili. Zresztą niektórzy przestawiciele tych środowisk otwarcie mówią, że żyjemy obecnie w epoce postprawdy, jakby to, że zakłamują rzeczywistość czy to w mediach czy to w kulturze miało jakikolwiek wpływ na istotę prawdy jako takiej. Tworzą oni konstrukt rzeczywistości, dla której katolicka jeszcze Polska stanowi poważne zagrożenie, ponieważ na polskim tle widać wyraźnie nieprawdziwość owej struktury. Nasz kraj jest zatem postrzegany przez te środowiska – czy to krajowe czy to zagraniczne – jako miejsce, gdzie w reakcji na rewolucję kulturową może narodzić się katolicka kontrrewolucja.

Po drugie środowiska te w mniejszym bądź większym stopniu są dotknięte mentalnością totalitarystyczną, to znaczy odrzucającą Boga jako Stwórcę człowieka i próbujące poprzez włożenie osoby ludzkiej w sztucznie stworzony konstrukt narzucić jej zasady funkcjonowania w nowym, przeformatowanym na lewicową modłę społeczeństwie.

To są też osoby wyrosłe z korzenia komunizmu, który przecież – pamiętajmy – swoich początków nie wywodzi z Rosji ale z krajów Zachodu. Owa komunistyczna międzynarodówka, która w ubiegłym stuleciu wprawdzie została zdemaskowana w amerykańskim Kongresie przez Bellę Dodd, nie zniknęła, ale ewoluowała pod maską demokracji przygotowując mentalnie społeczeństwa do kolejnego totalitarnego zniewolenia, wzięła Polskę na celownik również dlatego, że doświadczenia rosyjskiej okupacji w połączeniu z naukami wielkich myślicieli polskiego Kościoła katolickiego umożliwiły Polakom stawianie skutecznego oporu niszczeniu tkanki społecznej, a przede wszystkim rodziny.

Tych ludzi nie obchodzą fakty, ale efektywność narracji stosowanej dla osiągnięcia własnych celów. Liczą na to, że zohydzając Polskę, zohydzą wszystko, co Polska ma Europie do zaoferowania, w tym przede wszystkim wiarę w Boga. Jeżeli spojrzymy w dzieje i wyciągniemy właściwe wnioski z historii, przekonamy się, że Polaków nie da się pokonać mieczem – 123 lata rozbiorów aż nadto udowodniły to naszym agresywnym sąsiadom. Wyciągnęli wnioski. Żeby Polska zginęła, nie trzeba nawet zabijać ludzi. Wystarczy zabić polskiego ducha, a więc zakorzeniony głębokow polskiej tożsamości katolicyzm, i do tego dążą. Owe ataki to nic innego, jak tylko próba zapobiegania sytuacji, w której ów piękny polski duch rozlałby się na całą Europę. Zresztą nie bez powodu papież Jan Paweł II wskazywał na potrzebę przynależności Polski do Unii Europejskiej. Nie chodziło mu wcale o to, żeby Polska miała jakiekolwiek korzyści materialne, ale aby jej duch stanowił korzeń, od którego będą w poszczególnych krajach odbijać pędy katolicyzmu razem tworząc piękne i mocne drzewo.

…………………………………………………………………………………………………………………….

Także Niemcy przyczyniają się do rozpowszechniania negatytwnego wizerunku Polski na świecie.

Niemieckie media od lat angażują się w antypolską kampanię. Niemcy obwiniają rząd Prawa i Sprawiedliwości za wszystkie niepowodzenia i kryzysy u siebie, w Unii Europejskiej, a nawet na całym globie. To Prawo i Sprawiedliwość jest winne obecnemu kryzysowi migracyjnemu, to Polska będzie winna ewentualnej przegranej Ukrainy w wojnie z Rosją, to rząd PiS-u nie godząc się na relokację nielegalnych migrantów niszczy solidarność Unii Europejskiej. Wreszcie to rząd PiS-u bezprawnie utrzymując embargo na ukraińskie zboże powoduje kryzys żywnościowy na całym świecie. Poza tym od czasu, do czasu niemiecka prasa i niemieccy pseudo-naukowcy przekonują, że to Polska jest współodpowiedzialna za holokaust.

Niemiecka gazeta ponownie napisała o “polskim obozie zagłady”
Ponownie pojawiające się fałszywe i obrażające Polskę i Polaków określenia o “polskich obozach zagłady” mają bezpośredni związek z niemiecką medialną nagonką na nasz kraj. Po pewnym okresie “spokoju” w tej kwestii, niemiecki dziennik (tym razem “Rheinische Post”) ponownie użył fałszywego określenia o “polskim obozie zagłady”. Niemiecka gazeta “Rheinische Post” dwudziestego czwartego września tego roku opisała losy żydowskiej dziewczynki Leni Valk, która w 1943 roku trafiła do niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze i tam została przez Niemców zamordowana. Jednak niemiecki dziennik uznał, że należy trochę zmienić historię i napisał, że została ona zamordowana w “polskim obozie zagłady Sobiborze”. Tym samym ” kolejna niemiecka gazeta, tym razem “Rheinische Post” wpisała się na niechlubną listę niemieckich mediów, które fałszują historię.

bayern klTo nie jedyny przypadek jaki odnotowaliśmy w ostatnich tygodniach i miesiącach, kiedy niemieckojęzyczne media używały fałszywego i obraźliwego nas sformułowania o “polskich obozach koncentracyjnych lub zagłady”. Oto jeden z przykładów: Na oficjalnych stronach ratusza miasta Bergheim opisana jest historia rodziny Schnog. Na stronach portalu (dotyczącego historii) czytamy, że żona i córka Arnolda Schnoga zostały 28 maja 1943 roku deportowane do polskiego obozu zagłady w Sobiborze, gdzie zostały zamordowane. (Tekst ten cały czas wisi na oficjalnych stronach ratusza miasta Bergheim).

liswbonja klNiemiecka szkoła w Portugalii (Deutsche Schule Lissabon) postanowiła w Dniu Pamięci Ofiar Holokaustu (27. stycznia) uczcić pamięć ofiar narodowego socjalizmu. Na stronach tej niemieckiej szkoły w Portugalii pojawił się wpis stwierdzający, że nazistowski reżim (NS-Regime) prześladował mniejszość narodową Sinti i Romów, których masowo deportował do “polskich obozów zagłady”. Ten przypadek fałszerstwa jest najbardziej bulwersujący, bowiem dopuściła się go placówka edukacyjna, która powinna uczyć młode pokolenia prawdziwej nieprzekłamanej historii o zbrodniach jakich dopuścił się niemiecki reżim podczas drugiej wojny światowej.

Warto przypomnieć niemieckim mediom, że obozy koncentracyjne i obozy zagłady były niemieckimi obozami, zbudowanymi w czasie II wojny światowej przez Niemców na ternie okupowanej przez niemiecką III Rzeszę Polski. Używane przez niemieckojęzyczne gazety sformułowania o jakoby istniejących “polskich obozach koncentracyjnych lub zagłady” jest dla wszystkich Polaków bolesne i obraźliwe. Sugestie, że niemieckie obozy były polskimi obozami to wielkie kłamstwo, podobne w swym wymiarze do stosowanego dzisiaj kłamstwa o tym, jakoby to obecny polski rząd był odpowiedzialny za napływ do Niemiec nielegalnych uciekinierów.

Anna Wiejak

Waldemar Maszewski

Publikacja dzięki:

Magazyn Optyka Schumana (Schuman Optics Magazine)

wydawany przez Instytut Myśli Schumana.